Domenę mam, komu ją sprzedam?

Panuje przekonanie, że skuteczna rejestracja domeny, nazwijmy ją „rodzajową”, stanowi dla abonenta znakomitą inwestycję. Nic tylko cierpliwie czekać, aż znajdzie się podmiot handlujący danym rodzajem towaru lub usługi, gotowy zapłacić krocie za cesję praw do nazwy domeny internetowej takiej jak, dla przykładu, kawa.pl, czy www.manicure.pl.

Przed oceną zasadności powyższego przekonania, należy przedstawić kilka uwag porządkowych, terminologicznych i prawnych. Domeny nazwane „rodzajowymi” to – technicznie rzecz ujmując – subdomeny (domeny drugiego i dalszych stopni) zawierające słowa, które mogą służyć lub służą do opisu rodzaju, względnie użytkowych albo funkcjonalnych właściwości lub cech towarów i usług. Regułę rządzącą procesem rejestracji domen, również w NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa w jej roli operatora rejestru domen typu ccTLD.pl, czyli domen krajowych), dobrze oddaje hasło: „kto pierwszy, ten lepszy”. Trzeba jednak pamiętać, że operator rejestru – dla spójności, skrótowości i poprawności wypowiedzi, skupmy się na NASK – posługuje się w swojej działalności regulaminem, na podstawie którego do umowy o utrzymanie domeny wchodzi oświadczenie abonenta, że złożenie oferty zawarcia takiej umowy i jej wykonywanie nie powoduje naruszenia praw osób trzecich lub przepisów prawa. Wadliwość oświadczenia najpewniej nie utrudni rejestracji, ale może stać się powodem utraty praw do domeny w wyniku rozstrzygnięcia sporu przed – najczęściej – Sądem Polubownym ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji, dalej: „SPDI”.

Wracając do kwestii panujących przekonań, należy podkreślić, że oznaczenia zawarte w nazwach domenowych, choć na pierwszy rzut oka opisowe, mogą mieć już historię funkcjonowania w obrocie i być silnie kojarzone z konkretnym przedsiębiorstwem, które wykorzystuje dane oznaczenie w swojej nazwie, w nazwie swoich towarów lub usług. Jeśli abonent jest osobą fizyczną, która nie zajmuje się ani działalnością handlową w ogóle ani działalnością konkurencyjną do takiego przedsiębiorstwa w szczególe, i abonent nie współpracuje z konkurentem przedsiębiorstwa jawnie lub skrycie, na przykład przekierowując z domeny na serwis konkurencyjny, przekonanie o dobrej inwestycji jest uzasadnione (por. jednak wyrok SPDI z 18 listopada 2005 roku w sprawie 19/04/PA, domeny manpower.pl i manpower.com.pl). Warto jednak uwzględnić tzw. „złą wiarę”, którą może zarzucić abonentowi przedsiębiorca zmierzający do przejęcia domeny.

Tu znów wypada wyjaśnić kilka kwestii; mianowicie, jak już wcześniej sygnalizowano, spory domenowe trafiają zasadniczo przed oblicze SPDI, gdzie powód – argumentując na podstawie przepisów prawa polskiego (zob. art. 2 ust. 2 Regulaminu SPDI) – żąda stwierdzenia, że pozwany (abonent) w wyniku zawarcia umowy o utrzymywanie nazw domen internetowych naruszył prawa powoda. Jak wynika z orzecznictwa SPDI, powód zarzucać może naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy, popełnienie czynu nieuczciwej konkurencji, względnie naruszenie prawa do firmy lub dóbr osobistych. Brak aktywności abonenta w związku ze sporną domeną (tj., dla przykładu, brak serwisu własnego, przekierowania do konkurencji powoda) zasadniczo wyklucza skuteczne argumentowanie za naruszeniem, gdyż oznaczenia opisowe z reguły nie uzyskują praw ochronnych na słowny znak towarowy, zagrożenie indywidualizującego charakteru firmy wydaje się być wydumane, a nieuczciwa konkurencja wymaga… konkurencji między powodem a pozwanym jako przedsiębiorcami.

Wreszcie, zamykając wątek przekonań, abonent musi wziąć pod uwagę, że pewne oznaczenia opisowe mogą nabyć wtórną zdolność odróżniającą (przestać być odbierane jako informacja o rodzaju lub cechach towaru lub usługi – zacząć być odbierane przez przeciętnego konsumenta jako oznaczenie wskazujące na pochodzenie towaru lub usługi z danego przedsiębiorstwa) – warto więc sprawdzić jawną bazę znaków towarowych (Urząd Patentowy RP oferuje wyszukiwarkę „Register Plus”). Abonent powinien również uwzględnić, że współcześnie przedsiębiorca poszukuje kontaktu z klientelą przede wszystkim w sieci internetowej – pusta strona wyświetlana po wpisaniu spornej domeny w pasek adresowy wyszukiwarki kontakt taki wyklucza i blokuje przedsiębiorcy dostęp do nowych klientów (zob. wyrok SPDI z 22 lipca 2005 roku w sprawie 12/05/PA, domeny euroagd.pl oraz euroagd.com.pl). Rejestracja domeny z oznaczeniem, które niekoniecznie jest chronione jako znak towarowy, ale które odróżnia towary lub usługi konkretnego przedsiębiorcy od towarów lub usług konkurencji, a następnie oferowanie odsprzedaży takiej domeny po ekstrawaganckich cenach temu przedsiębiorcy i jego konkurencji mogą jednak wywołać pytanie o nadużycie praw do domeny, o dobre obyczaje, o wspomnianą „złą wiarę” abonenta.

Kończąc, należy podkreślić, że interes ekonomiczny abonenta korzysta z ochrony prawnej, o ile i tak długo, jak abonent działa obiektywnie zgodnie z prawem i dobrymi obyczajami. Jego subiektywne przekonania i nadzieje mogą nie wytrzymać konfrontacji z przeważającym słusznym interesem przedsiębiorcy, a wtedy szansa na krociowy zarobek zniknie bezpowrotnie.